mała moda

w zdrowym ciele ... ;)

 

 

A ja znowu nie wiem od czego zacząć i znowu zamiast zamieścić krótką notkę walnę elaborat na kilka stron ;) 

Bo chodzi o to, że pozostając w sportowych klimatach, chciałam Wam napisać o zamiłowaniu moich dzieci (bardziej Poli bo Klara jeszcze mała jest chociaż jazdę na „rowerzu” (wymowa Klary) uwielbia, pewnie ma to po siostrze) do sportów wszelakich, ale nie sposób nie wspomnieć przy okazji o przeciwwskazaniach medycznych dot. pewnych sportów. No i z racji tematu przewodniego bloga wypadałoby chociaż wspomnieć coś nt. stroju, który też nie może być przecież przypadkowy.

 

Poli przygoda z rolkami zaczęła się jak miała 4 lata. Męczyła nas o nie od dłuższego czasu, ale nam wydawało się, że na ten rodzaj aktywności sportowej jest jeszcze za wcześnie.

Ale wiadomo, jak ktoś czegoś bardzo chce to nie ma rzeczy niemożliwych.

I tak nasza czterolatka zaczęła jeździć na rolkach. Trudne były pierwsze dwa, trzy dni, później poszło już górki. Najpierw jeździła robiąc małe posuwiste kroczki, a teraz … teraz uwierzcie mi śmiga jak szalona. I znowu zastanawiam się po kim ona to ma, bo ani ja ani Wąż nigdy zapalonymi sportowcami nie byliśmy. Nigdy nie uprawiałam żadnych sportów, nie miałam rolek i nie rwałam się na wycieczki rowerowe. Pływać też nie umiem. A ona, Pola, uwielbia wszystko co wiąże się z aktywnością fizyczną. I niczego się nie boi. Ale to pewnie dlatego, ze jest mała i nie ma takiej świadomości istniejących zagrożeń jak my dorośli, a być może jak ja – nadopiekuńcza i przewrażliwiona Maminda. Na basen nie mogę z nią chodzić, bo jak widzę jak „goła” (tzn. bez koła, rękawków, deski czy makaronu) wskakuje do dużego basenu na głębokość 1,80 przy wzroście 1,20 to jestem bliska omdlenia obserwując jej poczynania z trybun, dlatego to Wąż ją wozi na  lekcje, a ja w tym czasie dzwonię do niego średnio 2, 3 razy z zapytaniem czy aby na pewno wszystko jest OK.?

 

Ale wracając do tematu. Teraz wymyśliła sobie, że będzie „wyczynowo” jeździć na rolkach. Pojechałyśmy więc w miejsce, gdzie jak się okazało młodzież głównie płci męskiej szalała na rowerach, deskach i rolkach robiąc przedziwne akrobacje, podskoki i salta. Trochę się zdziwili widząc małą dziewczynkę próbującą pokonać wysoki podjazd, ale za to  na prostej radzącą sobie niewiele gorzej od nich (no prawie ;) ), a ona niczym nie zrażona rozpędzała się, podjeżdżała do połowy, przewracała się i próbowała znowu. Po pierwszej wywrotce myślałam, ze sobie odpuści, ale gdzie tam! Tego dnia zaliczyła ok. kilkudziesięciu upadków, ale i tak stwierdziła że było „super” i że jutro znowu mam ją tam zawieść.

Ale wiecie co? Cieszę się, że jest taka odważna, że się nie zniechęca po pierwszym niepowodzeniu, że jest uparta – to chyba dobrze wróży na przyszłość.

 

No ale …. właśnie jest pewne ale … Pola nie powinna w ogóle jeździć na rolkach. Ma koślawe kolana (tzw. iksa) i lekarz ortopeda zalecił jak najwięcej jazdy na rowerze i jak najmniej na rolkach i łyżwach (a ona zimą z lodowiska mogłaby nie schodzić). Od dwóch lat nosi buty ortopedyczne, ale powinna je zacząć nosić znacznie wcześniej - niestety żaden lekarz ortopeda nie widział problemu ,a mnie traktowali jak matkę która wymyśla i wydziwia.  Chodziłam od lekarza do lekarza, a oni mówili mi że to normalne u małych dzieci i że nogi same jej się wyprostują. Aż trafiłam do specjalisty, który natychmiast wsadził ją w „ortopedy” zdziwiony, ze nikt do tej pory nie widział problemu. Ponieważ jest duża, leczenie może trwać bardzo długo. Są postępy, bo po roku noszenia butów koślawość przestała się powiększać, a po kolejnych kilku miesiącach zmniejszyła się o …. całe 0,5 cm …. Mało, ale zawsze to coś.

 

I wyobraźcie sobie co to oznacza dla kogoś kto uwielbia buty! Pola ma ich niezliczoną ilość, mimo, że powinna chodzić wyłącznie w butach ortopedycznych. Teraz dostałyśmy pozwolenie na wkładki supinujące, wiec jak ściągamy „buty które leczą” wkładamy je w ukochane conversy i cieszymy się „normalnym” obuwiem. Wiem, że opinie na temat butów ortopedycznych są bardzo podzielone, że znaczna część lekarzy odchodzi od ich stosowania, ale ja sobie nie wyobrażam, że widząc jej nogi miałabym z nimi nic nie robić i czekać biernie, że albo jej się wyprostują same, albo i nie. Jak jej się nie wyprostują, to ja chociaż nie będę miała wyrzutów sumienia, że coś zaniedbałam, że czegoś nie dopilnowałam, że zrobiłam wszystko co było w mojej mocy, aby jako nastolatka mogła bez oporu nosić sukienki i spódniczki.


A teraz coś w temacie głównym, czyli modowym. Wiadomo, że najważniejsza jest wygoda, ale my staramy się, żeby to wygodne było też ładne i nie przypadkowe. Na zdjęciach Pola ma białe spodnie dresowe długość ¾, bluzę z krótkim rękawkiem w neonowym kolorze z obszernym kapturem i białymi napisami które idealnie komponują się ze spodniami tworząc bardzo fajną całość. Oczywiście dla bezpieczeństwa – które jest ważniejsze niż to czy jest wygodnie i modnie – jak to Pola mówi „uzbrojenie”, czyli ochraniacze na nadgarstki, kolana i łokcie oraz kask. Kask, które niestety bardzo nie lubi (ja też go nie lubię - ze względu na wzór).

 

 

 

C:\fakepath\rolki1.jpg

 

C:\fakepath\DSCN9499.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9491.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9489.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9502.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9504.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9512.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9513.JPG

 

 

C:\fakepath\DSCN9520.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9513.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9521.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9526.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9530.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9529.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9533.JPG

 

C:\fakepath\rolki.jpg

 

C:\fakepath\DSCN9534.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9535.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9540.JPG

 

C:\fakepath\DSCN9508.JPG

 

I kilka zdjęć archiwalnych ;)

 

C:\fakepath\DSC02398 - Kopia.JPG

 

C:\fakepath\Zdjęcie0142 (2).jpg

 

C:\fakepath\Zdjęcie0146 (2).jpg

 

Czego się nie robi dla dzieci :)

 

C:\fakepath\DSC02407.JPG

 

Z dziadziusiem.

 

C:\fakepath\DSCN5598.JPG

 

C:\fakepath\DSCN4648.JPG

 

C:\fakepath\DSCN5203.JPG